krotko mowiac: jakie sa szanse by w dobie silnikow wszechobecnie uturbianych, po prostu usunac element jakim jest turbina?
wszak jest to tylko "wypelniacz" pomiedzy dwoma rurami, wydechowa i doprowadzajaca powietrze do silnika?
gdyby w jej miejsce wstawic odpowiednio przygotowane kawalki rur - ale mysle tu o jakims profesjonalnym rozwiazaniu na zasadzie pelno wartosciowego produktu a nie montowaniu wiatraczka od komputera czy rurek PCV
czy silnik automatycznie dostosowal by sie do takiej zmiany, czy zmiany wymagal by program sterujacy silnikiem, i czy wogole cos takiego jest mozliwe?
moze to jest pomysl na znikajace silniki MPI, takie TPI
silnik mógłby się zachowywać gorzej jak fabryczny bez doładowania
- inny może być kształt tloków
- stopień sprężania (choć widzę ze są zbliżone 1.6 MPI 10,5:1 , 1.2 TSI też 10,5:1)
zazwyczaj jak się dokładało turbo to trzeba było silnik odprężyć ale z drugiej strony to są male turbiny, dobrze widać to na przykładzie starego 2.0 FSI ktory ma stopień sprężania 11.5:1 a nowej RS 2.0 turbo która ma tylko 9.5:1
- na 100% ingerencja w sterowanie (program)
a na powaznie, nie szukam rozwiazan typu: "-chcialbym kupic O2. -bierz focusa, szwagier ma i sobie chwali", tylko zastanawiam sie nad techniczna mozliwoscia realizacji wyjecia turbo z TSI
wezmy chocby przypadek jak "turbina w zajezdzonym dieslu przestaje pompowac". jak turbina nie pompuje to samochodem da sie jechac tylko brak mocy, na to naklada sie pewnie jeszcze jakis tryb awaryjny,ktory dodatkowo zmniejsza osiagi samochodu.
wiec jaka bylaby roznica miedzy "turbina nie pompuje" a "nie ma turbiny"?
tym bardziej jesli po usunieciu turbo, zmieniony bylby program silnika.
oczywiscie mocy mniej ale na potrzeby dziadkowej jazdy po miescie, chyba by starczylo
Turbina odpowiednio użytkowana nie sprawi żadnych problemów. Ale jak ktoś jest zdania, że np. w zimę ma wsiąść do auta i dać gaz do dechy, jechać 300 km a potem nagle zgasić silnik - lub może jechać 130 w mieście bo jest :lepszym" kierowcą i kontroluje sytuację - nie dla niego takie wynalazki itp. itd. Takiemu mało co dobrze i długo posłuży
Chodziło mi o to, że o turbo należy dbać, po dłuższej jeździe nie gasić silnika tylko odczekać minutę. Zależność jest taka, że cep jadący 140 po mieście i czujący się pewnie, nie będzie się stosował do takich zasad. Potem narzeka na turbo.
Palmer, ale to samo może być jak ktoś jeździ 50-80
Prędkość nie ma tu nic do rzeczy tylko obsługa pedału przyspieszenia
Nie trzeba czekać minutę. Wystarczy ostatnie kilkaset m jechać delikatnie i parę sekund poczekać
Znowu nie przesadzajmy w drugą stronę
to w ogóle jest jakiś dziwny wątek... gość pyta, co będzie jak usunie się turbinę
nie mniej dziwny jak ten gdzie "ujebal mnie pies" albo "sam w pieciu zalatwilem ośmiu"
ludzie jaki macie problem z tematami ktore was mierżą? nie chcesz - nie wchodz na litosc boska...
na wstepie napisalem ze temat jest mocno spekulacyjny na zasadzie "co by bylo gdyby".
z turbina jak ze wszystkim - jak dbasz tak masz, ale tylko slepy nie zauwazy ze z roku na rok wszystko jest produkowane coraz gorzej, mniej trwale. w przeciwnym wypadku jaki sens mialo by permanentne podnoszenie sprzedazy wszystkiego od odkurzacza za 200PLN do samochodu za 200k PLN.
kazda firma chce miec wzrost sprzedazy 15% rok do roku, wiec pralka ktora kupisz musi sie spierdolic rok po gwarancji
i majac to na uwadze, troche złowieszczać przyszlosc zastanawiam sie co by bylo gdyby zrobic psikusa producentowi i z nowego samochodu usunac jeden z elementow, ktore przyprawiaja spora czesc uzytkownikow o zimne poty na sama mysl ze sie moze zepsuc.
za te "check engine" nie odpowiada kosmiczna technologia - w silniku jest kilka czujnikow, w malym pudelku prosty komputer, ktory na marginesie jest pewnie mocniejszy niz ten ktorego uzywano do pierwszych lotow kosmicznych . za chwile znajdzie sie bez urazy, jakis Rusek, ktory po prostu przepisze program wykonywany przez to pudelko i bedzie dzialac.
skoro potrafia programowo wylaczyc DPF, ze bledami nie sra na prawo i lewo to za chwile beda mogli wylaczyc turbo
uzylem skrotu myslowego - nie znam szczegolow ale z tego co kojarze DPF usuwa sie po primo fizycznie a po secundo modyfikujac cos w oprogramowaniu, czy jest jakies tertio - nie wiem
cytat z jednego sserwisu zajmujacego sie tym tematem:
"Usługa jest realizowana bez ingerencji w sterownik silnika, przy pomocy dodatkowego modułu elektronicznego (emulatora), który wysyła sygnały takie jak sprawnie działający filtr cząstek stałych"
po dłuższej jeździe nie gasić silnika tylko odczekać minutę. Zależność jest taka, że cep jadący 140 po mieście i czujący się pewnie, nie będzie się stosował do takich zasad. Potem narzeka na turbo.
wytłumacz mnie :szeroki_usmiech tą zaleznośc pomiędzy czasem jazdy , predkoscią a studzeniem sprężarki bo nijak nie rozumiem
[ Dodano: Pią 23 Sie, 13 09:28 ]
Zamieszczone przez yogi_at_pozen
usunac jeden z elementow, ktore przyprawiaja spora czesc uzytkownikow o zimne poty na sama mysl ze sie moze zepsuc.
sprężarka to częśc zamienna.. :szeroki_usmiech .taka sama jak sprzęgło, zawieszenie, hamulce itp......wsród wielu osób ciągle pokutuje teoria sprzed 20 lat "nie kupuje sie auta z turbo bo jak sie wysra to mogiła".i druga" auta z turbo dużo palą"..fakt kiedyś tak było ze koszt sprezarki był niebotyczny, nie było tak powszechnej usługi regeneracji itp....teraz to sie troche zmieniło i koszt wymiany/naprawy sprezarki czesto nie przekracza kosztu np wymiany kpl sprzęgła , kpl zawieszenia itp.....a co do spalania to miałem ostatnio okazje jezdzić pare dni Focusem 1.6 wolnossak....palił wiecej niz Rs-ka a przyspieszenie kojarzyło mi sie z kopulacją żółwi :szeroki_usmiech
z tego co sie orientuję to żeby wystudzić sprężarkę to potrzeba by z 5 minut.. , bardziej chodzi o to żeby spadła z obrotów . ale jak ma turbo pierdnąć to i tak pierdnie choćbyś nie wiem jak dbał..
i w druga stronę także , nie dbasz - dłużej pojeździsz..
sprężarka to częśc zamienna.. :szeroki_usmiech .taka sama jak sprzęgło, zawieszenie, hamulce itp......wsród wielu osób ciągle pokutuje teoria sprzed 20 lat "nie kupuje sie auta z turbo bo jak sie wysra to mogiła".i druga" auta z turbo dużo palą"..fakt kiedyś tak było ze koszt sprezarki był niebotyczny, nie było tak powszechnej usługi regeneracji itp....teraz to sie troche zmieniło i koszt wymiany/naprawy sprezarki czesto nie przekracza kosztu np wymiany kpl sprzęgła , kpl zawieszenia itp.....a co do spalania to miałem ostatnio okazje jezdzić pare dni Focusem 1.6 wolnossak....palił wiecej niz Rs-ka a przyspieszenie kojarzyło mi sie z kopulacją żółwi :szeroki_usmiech
Panowie, ja na prawde nie jestem na NIE dla turba - sam sie wlasnie rozgladam za samochodem, byc moze O3 wlasnie TSI.
rozumiem ze turbo to czesc zamienna i pewnie w znacznej czesci przypadkow daje rade do 100-150kkm co dla mnie bylo by dobrym wynikiem
dyskusja o usunieciu turbo jest czysto akademicka, na zasadzie "jesli za 2/3 lata okaze sie ze producenci wpadna na 'pomysl' ze na turbo mozna zarabiac i sie bedzie sralo co 50kkm bo tak zdziadzą technologie" to co wtedy - tez bedziemy uznawali turbo za czesc eksploatacyjna?
z tego co sie orientuję to żeby wystudzić sprężarkę to potrzeba by z 5 minut.. , bardziej chodzi o to żeby spadła z obrotów . ale jak ma turbo pierdnąć to i tak pierdnie choćbyś nie wiem jak dbał..
i w druga stronę także , nie dbasz - dłużej pojeździsz..
sprawdzone na sobie i na klientach
W ramach dbania naprawdę wystarczy zjeżdżając z trasy ostatnie 2-3km przetoczyć się po dziadkowemu dla wystudzenia turbo i emocji i odczekać słownie kilkanaście sekund z gaszeniem silnika po zaparkowaniu :roll:
...bez sensu, doładowany silnik bez sprężarki nie pojedzie
to nie jest tylko "wypełniacz między dwiema rurami" :szeroki_usmiech
hehe, oczywiscie turbo to nie "wypelniacz" pod wzgledem funkcjonalnym, zwrot tyczyl sie oczywiscie fizycznego polaczenia miedzy dwiema rurami.
do meriturm: nie pojedzie dlaczego? bo konstrukcja silnika uturbionego (cylindry/tłoki/dolot) jest taka ze bez turbo nie zassie chocby minimalnej dawki powietrza potrzebnej do spalania?
czy tylko dlatego ze bez turbo zglupieja rozne czujniki i silnik stanie robiac wielkie :shock: czyli "check engine"?
Komentarz